Musztra zuchowa

Tym, co różni gromady od zwykłej szkolnej świetlicy, są okrzyki, dzięki którym możemy zyskać uwagę i minutę ciszy. Zamiast przekrzykiwać zuchy, wystarczy na chwilę się zatrzymać, pomyśleć, i użyć jednego z nich. Nie są to pradawne, obrzędowe, wojenne zawołania, tylko takie, które wszyscy znamy lub przynajmniej kojarzymy: „Szum! – Stop!”, „Szum! – Bum!”, „Ducz! – Mal!”, „Kamień w wodę! – Plum!”, „Ci-i-i! – Sza-a-a!”, „Chcę powiedzieć kilka słów! – My słuchamy, a Ty mów!” lub „Jaka jest zasada zucha? – Jeden mówi, reszta słucha!”. Dobre są też metody, dzięki którym zuchy bardziej zwracają na mówiącego uwagę: „Kto mnie słyszy, klaśnie raz! Klaśnie dwa!” albo „Kto mnie słyszy puknie w ramię kolegę po prawej i podskoczy trzy razy na lewej nodze”. W sytuacji krytycznej można jeszcze zaśpiewać piosenkę „Siedzimy wszyscy w tej ciszy”.

Jedno z najczęstszych pytań przyszłych kursantów w formularzach zgłoszeniowych na wielkopolskie kursy dotyczy tego, jak zachować dyscyplinę w gromadzie. Podstawą jest dobra obrzędowość i klimat, w które zuchy są wkręcone. Wtedy łatwiej prowadzić KR, a wszystkie okrzyki i Laska Głosu świetnie działają.

Stosować można również musztrę, ale – jak wszystko w gromadzie – obrzędową. W gromadach zuchowych raczej nie używa się regulaminowej musztry harcerskiej, ponieważ zuchy, jako dzieci, nie ogarniają zazwyczaj co prostszych komend, musztra taka nie jest dla nich też zbytnio atrakcyjna. Ponadto warto minimalizować w gromadzie ilość pewnych charakterystycznych dla harcerstwa form pracy, takich jak np. właśnie musztra czy obrzędowe ogniska, po to, aby zuch po pięciu latach spędzonych w gromadzie zuchowej przechodząc do drużyny harcerskiej zetknął się z czymś nowym, wcześniej dla niego nieznanym, czymś, o czym marzył i słyszał, jak jeszcze był małym zuchem (co nie oznacza, że od czasu do czasu czy w przypadku ważniejszych wydarzeń obrzędowe ogniska gromady nie mogą się odbyć, ale to temat na inny artykuł).

Jednym ze sprawdzonych sposobów jest wydawanie komend sygnałami, na przykład ręką, totemem gromady, berłem wodza (mieczem excalibur dla gromady Rycerzy Okrągłego Stołu), gwizdkiem, gwizdaniem, rogiem bojowym, fletem, fujarką czy odgłosami zwierząt (dla gromady Czarnych Stóp czy Leśnych Tropicieli). Przykładowo, wódz wykrzykuje nazwę gromady, daje odpowiedni znak ręką (na ustawienie się w szeregu czy w zwartej grupie) i odlicza np. do sześciu. Jeżeli zuchy nie zdążą się ustawić, powtarza sygnał, ale już w innym miejscu. Taką musztrę łatwo wprowadzić podczas zabawy spontanicznej, gdy gromada podkrada się do obozu wroga, a sygnały dłonią czy odgłosami zwierząt wykorzystywane są do bezgłośnej komunikacji (podobnie jak w manewrach wojskowych) lub w trakcie bitwy, gdzie gromada na sygnały wodza lub szóstkowych odpowiednio się ustawia w kręgi lub szeregi i wznosi tarcze, a po chwili w te tarcze trafiają piłki, szyszki czy balony z wodą. Wataha wilcząt, jako że wilki nie potrafią mówić (jedynie na Boże Narodzenie), porozumiewać się może krótkimi, charakterystycznymi skinienami rąk, a zwoływać w krąg poprzez wycie.
I tak możemy wprowadzić przykładową musztrę:

  • zwołanie w Krąg Rady -> wycie wodza
  • zwołanie w jedną zwartą grupę-> zaciśnięta pięść
  • ustawienie w szereg -> wyciągnięta dłoń przed siebie
  • ustawienie w dwuszereg -> wyciągnięte dwa palce przed siebie
  • ustawienie w pary, tj. dwie kolumny -> skinanie dwoma wyciągniętymi palcami w górę i w dół
  • ustawienie w jedną kolumnę -> skinanie wyciągniętą dłonią w górę i w dół
  • całość – stój -> wyciągnięta w górę otwarta dłoń podczas marszu
  • “Wilki – siad!” -> zuchy siadają

Taka musztra może być ciekawsza niż zwykłe baczność – spocznij, zachowana jest też w tonie zabawy i w obrzędowości gromady. Z czasem można ją próbować rozwijać, aby, przykładowo, to szóstkowi, używając rąk, instrumentu czy różnych dźwięków ustawiali zuchy ze swojej szóstki do apelu zuchowego.

Właśnie, apelu zuchowego.

Apel zuchowy

Apel zuchowy, jeżeli nie zajmuje zbyt dużo czasu, może mieć miejsce nawet na każdej zbiórce. Warto na pewno od czasu do czasu go zrobić. W trakcie kolonii zuchowej nawet wskazane jest, aby codziennie rano miały miejsce, na spokojnie, pewne stałe części dnia (mycie, śniadanie, porządki w pokojach, przebranie w stroje obrzędowe lub mundury -> apel zuchowy). To jest statyczna forma pracy i trwa zazwyczaj kilka minut.

Apel może być prowadzony przez wodza lub oboźnego; oczywiście obrzędowego oboźnego, czyli np. w trakcie cyklu lub kolonii o tematyce żeglarskiej oboźnym może być bosman, wojskowej – sierżant, indiańskiej – Czysty Mustang).

Przykładowy plan apelu zuchowego:

  1. Na znak wodza (np. wycie, dźwięk rogu itp) zuchy zbierają się w szóstkach na placu (opcjonalnie szóstkowi, używając prostych sygnałów, ustawiają swoją szóstkę w wybranym miejscu w szeregu)
  2. Na okrzyk oboźnego: “Zuchy – Czar!” cała gromada się prostuje i zaplata swoje ręce nad klatką piersiową. Najlepiej, aby właśnie trzymali ręce nad klatką, a nie zaplecione na niej, dzięki temu zachowają większą uwagę i wyprostowaną pozycję. Ponieważ wspomniany okrzyk jest uniwersalny, najlepiej wymyślić okrzyk dopasowany do obrzędowości gromady (Wilczęta – Arrghh!, Żeglarze – Ahoj!).
  3. Od tego momentu na placu nikt nic nie może powiedzieć. Oboźny wychodzi na środek i wskazuje po kolei ręką szóstki, a następnie skina ręką przed siebie, zapraszając szóstkowych do siebie
    (opcjonalnie) szóstkowy przechodzi najpierw przed swoją szóstką, a każdy wilczek uderzeniem łapy w jego ramię informuje go o swojej obecności. Policzywszy w ten sposób ilość zuchów w swojej szóstce, szóstkowi ustawiają się w szeregu przed oboźnym
  4. Oboźny kłania się przed nimi, następnie przed pierwszym z nich i przyjmuje raport. Szóstkowy odpowiednio gestykulując melduje: Ja (wskazuje na siebie), melduję (kręci rękoma przed sobą), Tobie (wskazuje na oboźnego), moją szóstkę (wskazuje na szóstkę). Następnie zuch musi wykonać jakąś czynność, powtórzoną tyle razy, ile jest zuchów w jego szóstce (mogą to być podskoki, przysiady, obieganie oboźnego dokoła, klepanie się po klatce piersiowej, mruganie, ciągnięcie oboźnego za chustę etc.)
  5. Ruchem ręki po odebraniu wszystkich meldunków oboźny oddala szóstkowych, obraca się do wodza, powtarza gestykulację tak jak zuchy i również melduje bezdźwięcznie wodzowi (warto, aby oboźny pokazał zuchom, jakim jest koksem, robiąc np. pompki czy pompki z podskokiem).
  6. Czas na ewentualne przeczytanie rozkazów, fragmentu dziennika pokładowego, pamiętnika odkrywcy, fragmentu wiersza pasującego do fabuły tegoż dnia, przemowę wodza, odczytanie punktacji etc.
  7. Gromada śpiewa hymn zuchowy, opcjonalnie hymn gromady.

phm. Maciej Tomkowiak HR

były wódz „Wilcząt”, prawdopodobnie  referent zuchowy


Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Zuchy ogromnie lubią gawędy – opowiadania. Można nawet powiedzieć, że czasami przepadają za niemi. Trzeba tylko dobrze i ciekawie opowiadać.

Aleksander Kamiński, Książka Wodza Zuchów

 

Gawęda to opowiadanie mające na celu wywołanie u słuchaczy określonej reakcji. Jest jedną z form pracy oraz jednym z elementów dobrej zbiórki, więc powinna się pojawić – w różnych formach – na każdej zbiórce. Dlaczego gawęda powinna być co tydzień? Przecież nie zawsze stosujemy wszystkie formy – gdybyś na każdej zbiórce robił z zuchami teatrzyk, to po miesiącu uciekałyby w panice na samo hasło “scenka” – a jednak gawęda ma być za każdym razem. Dlaczego?

Zuchy ogromnie lubią gawędy – ten cytat jest trafny, ale w mojej ocenie nie odzwierciedla całej “mocy” gawędy. Zwrócę się teraz bezpośrednio do Ciebie, bo jestem przekonany, że choć w niewielkiej części będę mówił o Tobie. Przypomnij sobie czasy wczesnego dzieciństwa. Na pewno mama, babcia lub inna bliska osoba czytała i opowiadała Ci bajki. Nie wierzę, że nie uwielbiałeś ich słuchać – ciekawiła Cię każda historia, nawet opowiedziana po raz kolejny. Jak byłeś troszkę starszy, to zacząłeś oglądać bajki i czytać książki – byłeś nimi zafascynowany, mogłeś godzinami patrzeć w telewizor lub nie byłeś w stanie oderwać się od książki – opowieści Cię pochłaniały. Pewnie w zeszłym tygodniu – jeśli nie jesteś akurat na obozie – oglądałeś jakiś serial lub grałeś na konsoli czy komputerze – i znowu: obserwowałeś, ba! uczestniczyłeś w jakiejś historii. Skoro poznawanie i życie opowiadaniami nie znudziło Ci się od wczesnego dzieciństwa, to pomyśl jak mocno oddziałują one na ośmio- czy dziesięciolatków!

Właśnie dlatego warto gawędzić – gawęda jest najlepszą formą na przekazanie jakiejś postawy czy wskazanie jakiejś drogi w życiu – nawet jeśli będzie to tylko (a może aż?) nauczenie zuchów, że należy wyrzucać śmieci.

Przygotowanie gawędy

Zawsze przygotowuj gawędę wcześniej, rozpisz sobie jej plan (nie treść, ale poszczególne zagadnienia). Następnie potrenuj – przed kimś lub przed lustrem. I błagam, nie wymyślaj jej pięć minut przed zbiórką, albo wręcz podczas obrzędowego rozpoczęcia. Pomyśl o gawędzie parę dni wcześniej, chociażby w drodze ze szkoły czy podczas kąpieli.

Jak gawędzić?

Gawęda powinna trwać 3-5 minut – jeśli będzie krótsza, to zuchy nawet nie zauważą, że się zaczęła (pewnie jeszcze będą kończyć przepychanki towarzyszące siadaniu w kręgu); nie może być też dłuższa bo albo zasną, albo zaczną rozrabiać z nudów. Gawęda musi być jednowątkowa: jeśli opowiadasz o jakimś zdarzeniu lub postawie, zacznij i skończ mówić właśnie o tym, nie pływaj po tematach. Istotne jest utrzymywanie kontaktu wzrokowego z zuchami, bowiem dzięki temu będą czuli, że mówisz właśnie do nich (nawet jak będziesz patrzył na każdego zucha przez dwie-trzy sekundy i przenosił spojrzenie na kolejnego) – zauważyłeś, że jak robi to nauczyciel lub wykładowca, to zaczynasz go uważniej słuchać i wydaje Ci się, że głupio będzie spuścić wzrok? Zuchy też zaczynają Cię słuchać, kiedy na nich patrzysz. Choć oczywiście gawęda może być tak ciekawa, że ten zabieg będzie zbędny. Oprócz patrzenia na słuchaczy gestykuluj, moduluj głos, intonuj wyrazy – to też przyciągnie uwagę zuchów. Pamiętaj również, żeby sensownie poruszać się wokół lub w kręgu – to znaczy chodź wtedy, kiedy bohater chodzi, biegaj i skacz, gdy dzieje się coś szybkiego, intensywnego, ale siedź lub stój, gdy historia jest spokojna. Pokazuj to, co robi bohater: jedz, pij, śpij, pływaj.

Gawęda powinna mieć wyraźnie przesłanie, niekoniecznie musi być wyrażone expressis verbis, ale powinno ono wybrzmieć. Zrozumiałeś? Użyłem łacińskiego wyrażenia, które – mam nadzieję – wygląda mądrze. Ale czy to jest słowo, którego użyję w rozmowie z dziewięciolatkiem? Mogłem napisać po polsku, że przesłanie nie musi być wypowiedziane wprost – wtedy zrozumiałby mnie każdy zuch. Musisz pilnować słownictwa; na sto procent Twój słownik jest obszerniejszy niż słownik zucha, a mówiąc do dzieci powinieneś korzystać z ich słownika.

Złe praktyki gawędziarskie

Nie mów nigdy gawędy ideowej. Kiedy chcesz przekazać zuchom jakąś postawę, to opowiadaj o ludziach, którzy czynami wprowadzali daną postawę w życie, mów o ich problemach i dokonaniach. Zuchy raczej nie rozumują abstrakcyjnie, dlatego warto sprowadzać wartości do zachowań.

Nie mów o tym, że ważna jest miłość do ojczyzny, bowiem ojczyzna to wielka wartość. Zuchy tego nie zrozumieją, bo ojczyzna nie jest czymś, co mogą sobie wyobrazić (właśnie, a czy Ty potrafisz wyobrazić sobie ojczyznę?). Opowiedz o Malrukaku, który musiał dobrze się uczyć, żeby zostać inżynierem i zbudować wspaniałe igloo na szpital w swojej wiosce na Grenlandii.

Już o tym pisałem, ale powtórzę, ponieważ jest to istotna sprawa: nie patrz w dół, na swoje stopy, bo jeśli będziesz unikał kontaktu ze słuchaczami, to szybciej przestaną się interesować gawędą. Tak samo ma się sprawa z brakiem intonacji i ekspresji. Przecież nie chcesz ich zanudzić na śmierć. Prawda?

Formy zamienne

Nie zawsze musisz posadzić zuchy w kręgu i snuć opowieści. Zamiast tego możesz zastosować wiele różnych form zamiennych, takich jak dialog, dyskusja, spotkanie z gościem, czytanie książki, oglądanie filmu czy animacji, słuchanie audiobooka czy słuchowiska. Formę należy dostosować do możliwości, okoliczności i uczestników. Dostosowanie formy jest szalenie istotne właśnie w przypadku zuchów. O ile spotkanie z kombatantem z Szarych Szeregów będzie dla wędrowników czy nieco starszych harcerzy niesamowicie ciekawym wydarzeniem, to zucha czy młodego harcerza takie spotkanie może znudzić. Ale nie dlatego, że go nie zainteresuje – po prostu starsi ludzie mają inny sposób wysławiania się, mówią nieco wolniej i skupiają się na szczegółach, a zuch chce krótkiej gawędy z wyraźną ekspresją. Choć spotkałem kombatantów, którzy zaciekawiali słuchaczy niezależnie od wieku tychże.

Gawęda może mieć również postać gawędy sytuacyjnej, którą mówimy w razie potrzeby, na przykład kiedy zuchy się pokłócą czy zrobią coś, czego nie powinny zrobić.

Skąd brać pomysły na gawędy?

Zewsząd. Z książek, Internetu, telewizji, kina, publikacji IPN, gier komputerowych, zajęć szkolnych. Temat powinien cię interesować, bowiem widać, kiedy mówisz o czymś z pasją, a kiedy o czymś, co cię w ogóle nie interesuje. Tematy zbieraj systematycznie, zapisuj je w jakimś notatniczku czy na telefonie, kiedy tylko wpadną ci do głowy. Bardzo polecam używanie prostych aplikacji do notowania, najlepiej z obsługą tagów. Zrób tag “gawędy” i zapisuj pod nim wszystkie pomysły, które przychodzą Ci do głowy.

Przykładowy proces przygotowywania gawędy

Na potrzeby niniejszego artykułu postawiłem sobie za cel przygotowanie gawędy o jakiejś uniwersalnej wartości (traktowanie innych z szacunkiem) w tematyce narzuconej mi przez rozmówcę (wybrał ciało człowieka) i z wystąpieniem Mistrza Yody (bo tak). Oczywiście gdybym robił tę gawędę na zbiórkę, to dobrałbym inny temat i fabułę – w poniższym przykładzie chodzi o pokazanie, żę da się powiedzieć o wszystkim w każdej obrzędowości.

Zobacz, jak powinien wyglądać proces przygotowywania gawędy. Ale pamiętaj, że schemat wcale nie musi pasować do każdej sytuacji – możesz zrobić coś zupełnie inaczej – w końcu jesteś zuchmistrzem!

 

Przykładowy plan gawędy

  1. Tony Kichalik mieszka z rodzicami na statku na Atlantyku.
  2. Tata jest naukowcem-inżynierem, a mama biologiem morskim. Lekcje na statku.
  3. Mama zachorowała. Choroba jest nieznana.
  4. Tata zmniejsza Tonego, żeby mógł pokonać bakterię.
  5. Tony dostaje się do organizmu mamy.
  6. Poszukiwanie pomocy.
  7. Poznanie wątroby i nerek.
  8. Nikt nie umie pokonać bakterii.
  9. Brak nadziei i załamanie.
  10. Spotkanie szpiku, który wygląda na niespełna rozumu.
  11. Szpik produkuje makrofagi.
  12. Makrofagi pokonują bakterię.
  13. Tony dziękuje.
  14. Mama uratowana.

Przykładowa gawęda [3 minuty i 14 sekund]

Na statku pływającym po wielkim oceanie Atlantyku [rozłóż ręce i intonuj “wieeelkim”] żył Tony Kichalik. Tony miał 8 lat i pływał po morzach i oceanach wraz z mamą, która była biologiem morskim oraz tatą, który był naukowcem-inżynierem. Życie Tonego było bardzo ciekawe, ponieważ każdego dnia po lekcjach – bo musicie wiedzieć, że uczyli go rodzice-naukowcy i codziennie miał 7 godzin zajęć [zmień nieco ton na wtrącenie, żeby je podkreślić] – mógł łowić ryby i podziwiać falujące morze.

Pewnego dnia mama Tonego zachorowała. Leżała w łóżku z wielką gorączką i fioletową wysypką, a żadne leki nie potrafiły jej pomóc. Tata głowił się nad książkami medycznymi, ale nigdzie nie mógł znaleźć takich objawów. W końcu zrezygnowanym głosem powiedział do syna:
– Tony, ta choroba jest nieznana medycynie [zrezygnowany głos]. Naszą jedyną nadzieją jest zmniejszenie ciebie moim promieniem zmniejszającym i wstrzyknięcie do wnętrza mamy. Może uda ci się porozumieć z jej organizmem i ją uratować.
Tony wiedział, że tylko on może pomóc, bowiem tata musi operować promieniem. Dlatego zgodził się, mimo wielkiego strachu.

Tata ustawił Tonego w odpowiednim miejscu i włączył promień [zrób bzyyt]. Tony zaczął się zmniejszać [kucnij w niezbyt szybkim tempie] i następnie – już malutki – został wstrzyknięty strzykawką do żyły mamy.
Przez wiele sekund płynął, aż trafił do wątroby – z lekcji wiedział, że wątroba umie wyczyścić organizm ze złych substancji.

-Wątrobo! Moja mama jest bardzo chora, bo zaatakowała ją nieznana bakteria. Czy możesz jej pomóc?
– Nie. Nie znam się na bakteriach – odpowiedziała wątroba [grubym głosem] – Zapytaj nerek, one też się znają na czyszczeniu.
Tony zszedł nieco w dół i napotkał dwie nerki, które wyglądały jak wielkie czerwone fasolki.
– Nerki, czy umiecie pokonać bakterię?
– Nie, ale może pomoże ci szpik, on umie stworzyć makrofagi – odpowiedziały [cienkim głosem]

Tony usiadł zrezygnowany [usiądź]
– Mmm, co tu robisz ty? Mmm, pomocy szukasz tu? – usłyszał za plecami
Tony odwrócił się [odwróć się] i zobaczył żółto-czerwone stworzenie wyglądające trochę jak gąbka.
– Tak, moja mama jest chora, ale ty mi raczej nie pomożesz – odpowiedział zrezygnowany i znowu odwrócił głowę [odwróć się o 180 stopni]
– Mmm, czemu sądzisz tak? Pomóc mogę, umiem dużo! Dużo umiem!
– Mówisz jak wariat! Nie pomożesz mi, bo szukam kogoś innego, kogoś kto potrafi pokonać bakterię.
– Mmm, bakterię powiadasz, pokonać umie? Skąd wiesz, że to nie ja?
– Bo to wielki wojownik, który umie wyprodukować makrofagi!
– Mmm, szpiku szukasz, taaak. Szpik to ja.
Tony szybko podniósł głowę [odwróć się i podnieś głowę] i zobaczył, że stworzenie zaczęło wypuszczać małe białe stworzenia, które ruszyły pokonać bakterię! Po chwili Tony usłyszał jęk umierającej bakterii. Mama była uratowana!
– Dziękuję! – powiedział – nigdy ci tego nie zapomnę!

Tony pożegnał się ze szpikiem i wyskoczył na świat przez nos mamy.
Wieczorem, po całym zdarzeniu, gdy leżał w łóżku [leż] pomyślał sobie [powiedz to szeptem]:
– Gdybym zignorował szpik dlatego, że dziwnie mówił, moja mama by nie wyzdrowiała. Muszę pamiętać, że każdy jest inny i nie można go uważać za dziwaka tylko dlatego, że jest inny niż ja.

 

phm. Jakub Borkowski ekswódz 8 SGZ Rycerze Iskry

 


 

Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Przeprowadzanie przyjęć do gromady i obietnic

Jedną z najważniejszych potrzeb dziecka w społeczeństwie jest przynależność do grupy, z którą może się identyfikować, w której znajdzie miejsce do rozwoju i zabawy, a co może ważniejsze – odnajdzie wzorce do naśladowania i zyska marzenia, w których realizacji pomogą mu otaczający go przyjaciele.

Jeśli chcesz by Twoja gromada tworzyła niemal „rodzinę” musisz pamiętać o tym co cechuje każdą zgraną paczkę przyjaciół. Są to rytuały i obrzędy, takie jak powitania, gesty znane tylko wam, które choć czasem wyglądają śmiesznie dla postronnych, dla was mają ogromną wagę.

Jednym z takich obrzędów powinno być dołączenie do gromady. Zadbaj o to, a gwarantuję Ci, że Twoje zuchy będą wkręcone:

Atmosfera

Ważne by osoby przyjmowane do plemienia – gromady nie wiedziały jak wygląda rytuał. Musi to być ścisła tajemnica która czyni z was elitarne grono, do którego trzeba pretendować i można się szczycić tym, że jest się kandydatem na „Wilczę”, „Bizona”, „Rycerza”.

Warto ograniczyć ilość światła i zachować ciszę w trakcie marszu na miejsce obrzędów. By pokazać powagę sytuacji można dać uczestnikom próbę milczenia, pod groźbą nie wzięcia udziału w wydarzeniach które będą miały miejsce.

Po zakończeniu obrzędu można przypomnieć o zakazie opowiadania innym o tym czego byliście świadkami.

Czas

Ta długo oczekiwana chwila w końcu jest już blisko. Postarajcie się wykorzystać jej potencjał, tak by moment przyjęcia był żywym i pełnym emocji wspomnieniem, które z przyjemnością powraca do Ciebie w ważnych momentach Twojego życia.

Pamiętaj, że to w nocy najlepiej wykonuje się wszystkie tajemne obrzędy. Łatwiej wtedy uruchomić wyobraźnię i wykorzystać jej siłę do nadania waszym tradycjom szczególnej mocy.

Miejsce

Dobrze jeżeli macie specjalne miejsce przeznaczone wyłącznie dla obrzędów Waszego plemienia, najlepiej związane z wydarzeniem z życia gromady o którym możecie opowiedzieć nowym „Wilkom”, a starym je przypomnieć.

Może to być zagajnik, duże drzewo, kamień o specyficznym kształcie w pobliżu harcówki. Jeżeli jesteście na wyjeździe, to warto zadbać o przygotowanie takiego miejsca, które natchnie was do napisania nowego rozdziału w historii gromady.

Próba

By udowodnić gotowość kandydata dobrze jest mieć przygotowaną próbę, która pozwoli mu się wykazać przy innych członkach plemienia. Pamiętaj, by dostosować ją do możliwości zucha (czy przybocznego, który pomoże Ci w jej przeprowadzeniu) dlatego warto dobrze ją przemyśleć by była uniwersalna i pozostawiała Ci wiele wariantów i sposobów wykonania zadania. Jest to szczególnie ważne ze względu na obserwatorów przed którymi trzeba się wykazać – porażka nie wchodzi w grę. Dobrze, jeśli próba nie trwa zbyt długo, nie jest ona przecież sednem sprawy.

Po wykonaniu zadania trzeba zawsze wyjaśnić jego celowość, tak by nikt nie miał wątpliwości, że nowy członek gromady będzie zdolny do pełnienia powierzonej mu funkcji.

Może to być walka z potworem, w której to zuchy udowadniają swoje męstwo, zdobycie sznura zawieszonego wysoko na drzewie przez przybocznego – pokazanie spostrzegawczości i sprytu potrzebnego wilkowi alfa. Zdobycie pióra ukrytego w dziupli – by zapisać swoje imię w kronice itd.

Stopniowanie tajemnicy

Każdy w gromadzie ma swoje miejsce i rolę. Warto by miał przed sobą ideał, na którym będzie mógł się wzorować, szczególnie jeśli jego zadania nie są do końca klarowne.

Wszystkie stopnie i funkcje powinny mieć swoje odzwierciedlenie w opowieści wodza. By jednak osoba mianowana mogła poczuć się elitarnie należy zadbać o to, by tajemnicę poznawały tylko osoby równe mu lub stojące wyżej w hierarchii gromady.

Gdy zbliża się moment nadania gwiazdki należy odesłać zuchy posiadające tylko chustę/znaczek zucha z przybocznym tak, by z wodzem pozostały jedynie starsze zuchy już wtajemniczone oraz te, które mają poznać tę tajemnicę.

Obrzędowość

Każda gromada winna posiadać to „coś” co odróżni ten moment od innych. Można to zrobić za pomocą pieśni, gestu wodza, na który trzeba odpowiedzieć, okrzyku gromady – elementów wykorzystywanych tylko w tej specjalnej chwili, a zapewniających interakcję i żywe uczestnictwo wszystkich zebranych. Nie można dopuścić, by któryś z zuchów zaczął się nudzić i przeszkadzać, bo to psuje magię i niezwykłość tego wydarzenia.

Specjalna musztra, pieśń oddająca klimat waszej gromady, skarbiec gromady z którego bierzemy wcześniej włożone tam przedmioty. Niech stale coś się dzieje i wprowadza was w świat w którym odnajduje się wasze plemię.

By to Wam zobrazować, przedstawię obrzędowość 6 PGZ „Wilczęta”:

Gdy młody wilk otrzymuje chustę (pierwszy miesiąc regularnych zbiórek):

  • Wódz przewiązuje oczy nowego zucha chustą, zuch musi na ślepo dołączyć do watahy idąc za wyciem.
  • Następnie wódz pyta wilki, czy widzą jakieś przeszkody w przyjęciu do gromady nowego, każe mu spojrzeć w oczy wilka na totemie i powtarzać Prawo Wilczęcej Gromady.
    • Wilk jest nieustępliwy wobec samego siebie.
    • Wilk ustępuje starszemu wilkowi.
  • Wilk alfa zdejmuje chustę i zakłada nowemu wilkowi.
  • Wycie na cześć, a następnie hymn „Hej Wilki”
  • Odciśnięcie palca w Kronice w wosku.

Gdy wilk otrzymuje znaczek zucha (pierwsza kolonia):

  • By wykazać się odwagą zuchy wyruszają na pierwsze polowanie, w którym nie pomagają im starsze wilki, prócz wilka alfa. Starsze wilki pilnują skarbca.
  • Gdy polowanie się powiedzie, wódz opowiada gawędę o pierwszym polowaniu wilcząt i przy świetle lampionu „Światła księżyca” rozdaje znaczki zucha. Zuchy starsze wyciągają ze skarbca przedmioty, które wiele dla nich znaczą by na nowo przypomnieć sobie składane obietnice.
  • Nowe zuchy umieszczają w skarbcu ważne dla siebie przedmioty.
  • hymn „Hej Wilki”

Gdy zuchy otrzymują gwiazdki (spełnione wymagania):

  • Zuchy podążają za głosem serca puszczy na spotkanie z jej duchem.
  • Pierwsza gwiazdka widzi ułożony stos ogniskowy. Wódz opowiada historię o pierwszym kontakcie wilków z ludźmi, o ciekawości świata, pokonaniu strachu. Zuchy składają obietnicę zucha pierwszej gwiazdki.
  • Druga gwiazdka widzi blask rozpalonego ogniska. Wódz opowiada o pewnej deszczowej nocy kiedy to wilki podeszły do obozowiska ludzi, ale większość uciekła, pozostały nieliczne. Obietnica drugiej gwiazdki.
  • Trzecia gwiazdka rozpala z wodzem ognisko. Słyszą historię o tym że najdzielniejsze wilki nauczyły się od ludzi posługiwać ogniem – jest to również inicjacja przed przejściem do drużyny harcerskiej. Obietnica trzeciej gwiazdki. Zuchy trzeciej gwiazdki nie wkładają do skarbca przedmiotów, ale chowają je do kieszeni munduru.

Obietnica

Zuch wybiera ścianę lasu, którą uważa za najbardziej stosowną i powtarza za wodzem: “Obiecuję być dobrym zuchem … gwiazdki i zawsze przestrzegać prawa zucha”

Obietnica musi zostać złożona na ręce instruktora i w obecności flagi państwowej.

Przyjecie do gromady

Każde plemię, cech, polis posiadało rytuały przyjmowania w swoje szeregi nowych osób. By nie szukać daleko, u plemion słowiańskich postrzyżyny był to moment w którym chłopiec przechodził z kurateli matki pod opiekę ojca, zyskiwał imię i stawał się pełnoprawnym członkiem rodziny. Niech tak będzie i u was. Każda gromada może czerpać z bogactw historii i stworzyć własne niepowtarzalne obrzędy.

 

pwd. Karol Nowak HO wódz 6 PGZ „Wilczęta”

 


 

Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Gratulacje, zostałeś przybocznym gromady zuchów! Czy czujesz się pewnie? Może miałeś wcześniej kontakt z gromadą, na przykład jako opiekun szóstki, ale może się zdarzyć, że jesteś tak samo zielony, jak twój nowy sznur. Wiesz jak postępować z chłopcami? Jak ich ogarniać, sprawiać, żeby brali udział w zajęciach bez zrobienia sobie krzywdy? Mam nadzieję, że ten artykuł dostarczy ci paru wskazówek na początek.

Pierwsze wrażenie jest zawsze takie samo:

Zuchy są niewiarygodnie ruchliwe, non-stop się przemieszczają, włażą na drzewa, jeśli nie ma drzew – to na ławki szkolne, biegają, robią zawody („założę się, że nie skoczysz tak daleko jak ja!”), biją się (jednak skoczył…) itd. Jak nad tym zapanować? Po prostu – dać się im wyszaleć, co więcej – biegać razem z nimi. Chłopcy w wieku zuchowym potrzebują dużo więcej ruchu niż starsi. Nie ma jednak obaw – nie zamęczą cię na śmierć. Jeśli przeprowadzisz z zuchami najprostszą zabawę – oni gonią, a ty uciekasz, tuż przed nimi tak, żeby myśleli, że już zaraz cię dopadną – zauważysz, że najsłabsi zaczną odpadać z gonitwy po dwóch minutach, a żaden nie wytrzyma choćby pięciu. Ale uwaga! Równie szybko jak się męczą, chłopcy potrafią regenerować energię!

Bójki – są bardzo częste i nie wynikają z jakiejś specjalnej agresji, ale właśnie z nadmiaru energii – trzeba więc nieco przymykać na nie oko – w granicach bezpieczeństwa oczywiście; najlepiej jest zapewnić chłopakom możliwość rozładowania energii w inny sposób.

Ważne jest, żebyś nie stał z boku, tylko bawił się razem z nimi. Wspólna zabawa, nawet markowana bójka zacieśniają więzi – nie tylko pomiędzy chłopakami, ale i pomiędzy nimi a tobą, i to w obie strony.

Jak myślisz, kogo jako zuch będę bardziej słuchać, do kogo będę przychodzić po pomoc – do druha, który tylko go pilnuje i  rozwiązuje konflikty? Czy do druha który jest równym gościem, wymyśla świetne zabawy i biega razem z nami, umie szybko wspinać się na drzewa (chciałbym tak umieć) traktuje mnie, małego chłopca na poważnie, druha z którym zawsze można pośmiać się i porozmawiać?

To ostatnie jest bardzo ważne, bo

zuchy potrzebują wzoru. Podświadomie zdają sobie sprawę z tego, że są jeszcze małymi dziećmi i wiele muszą się nauczyć. Od kogo? Od tych, co są lepsi, starsi, fajniejsi! Od taty. Od pani w szkole, która zna całą tabliczkę mnożenia. Od kolegi, co umie przeklinać i ma nowe GTA. Wreszcie – od Druha, który jest fajny, zna się na wszystkim, ma mnóstwo pomysłów, szybko biega i w ogóle.

Jeśli zuchy cię polubią, zobaczą, że wiele potrafisz i chętnie dzielisz się wiedzą i umiejętnościami – również w jakiś sposób będą się na tobie wzorować, starać się poznawać różne techniki harcersko-zuchowe, będą chłonąć twoje opowieści. Naszym głównym sposobem oddziaływania na zuchy jest własny przykład. Jeśli jesteśmy dla nich kimś, kto dużo wie i dużo umie i przy tym jest „fajny” – stajemy się godni naśladowania, chłopcy mimowolnie idą za nami.

Istotną sprawą w zuchowaniu jest tzw.

wkręta. Paliwem chłopca jest wyobraźnia i bez jej udziału nic nie zrobi. Dlatego mamy tak rozbudowaną obrzędowość – mówi się, że u zuchów nawet spanie jest obrzędowe. Wszystko, czego chcemy ich nauczyć, jest podawane w formie zabawy, przygody. Inaczej by nie zadziałało. Rośliny lecznicze, o których opowiada pani w szkole są nudne. Co innego, kiedy opowiada nam o mniszku lekarskim znachor przybyły ze średniowiecza, kiedy potrzebujemy ich, aby uzdrowić Robin Hooda!

Zazwyczaj to przyboczni zmuszeni są odgrywać role wszelkich postaci odwiedzających gromadę – aktorstwo jest niezbędne przy pełnieniu tej funkcji. Ważne jest, żeby nigdy nie wypadać z roli, pomimo, że chłopcy oczywiście demaskują naszą grę: „Nie jesteś żadnym agentem Królowej, tylko Druhem Henrykiem!” „Nie znam tego pana, ale widocznie musi być do mnie podobny.” „To Druh! Ma nawet takie same buty!” „Mylicie się, moje buty są czarno-niebieskie, a te druha bardziej niebiesko-czarne” itd.

Zuchy chcą się buntować.

Nie chodzi o jakieś wielkie nieposłuszeństwa, bardziej o testowanie, jak daleko sięga ich wolność. Musimy znaleźć równowagę pomiędzy pilnowaniem chłopców, a niedopuszczeniem, aby popełnianie wykroczeń przeciwko naszym zakazom stało się dla nich zabawą. Często przestają, kiedy my udajemy, że nie zwracamy na nich uwagi. Trzeba jednak te „bunty” ograniczać na tyle, żeby jeden zuch nie psuł zajęć całej gromadzie.

Upomnienia

Zdarza się jednak, że trzeba zucha upomnieć, albo, co gorsza – ukarać. Jak to zrobić? Wobec każdego należy zastosować indywidualną strategię. Najpierw zajmijmy się upomnieniami. Chłopiec powinien się dowiedzieć, co konkretnie złego zrobił, jaki jest tego skutek i jakiego zachowania od niego oczekujesz. Pedagodzy proponują schemat FUMO – “nagana” powinna składać się z czterech elementów:

  • przedstawienia Faktów („Zobacz, podbiłeś Antkowi oko.”);
  • Uczuć, jakie to budzi („Jest mi smutno…”);
  • Myśli – przypomnienia zasad, rozwinięcia („bo wiesz dobrze, że nie wolno bić innych.”);
  • Oczekiwań, jakie masz wobec zucha („Idź teraz i go przeproś.”)

Oczywiście to nie działa zawsze. Więcej: to często nie działa. Nigdy nie powinno się upominać zucha przy innych chłopcach, zawsze na uboczu.

Kary

Z karami trzeba bardzo ostrożnie. Wymyśliłem kiedyś taki sposób: Kto notorycznie odłącza się od szyku, kiedy gdzieś idziemy, ten musi iść na początku, trzymając mnie za rękę. Dla większości chłopców było to nieco uciążliwe (za rękę z chłopakiem?), więc ich odstraszało, ale nie poniżało. Przy okazji zawsze miałem takiego nadaktywnego na oku. Jednak pewnego razu czuję, że winowajca mocno mi się wyrywa, a przy tym głośno płacze. Okazało się, że dla niego akurat nie do zniesienia było takie poniżenie na oczach kolegów. Kara stała się dla niego torturą, wyobrażał sobie, że wszyscy się z niego śmieją. Nie to było moim celem.

Jak widać, kary trzeba dopasowywać indywidualnie, a idealnie byłby w ogóle ich nie stosować. Co oczywiste, żadne kary cielesne nie wchodzą w grę, należy się też cztery razy zastanowić, zanim ukarzemy kogoś ćwiczeniami fizycznymi – mają sens tylko wtedy, kiedy służą wyładowaniu przez zucha nadmiaru energii, z którego zwykle bierze się „złe” zachowanie. Nie chcemy też dawać za karę prac, które zuch powinien wykonywać dla dobra grupy, w ramach pomocy lub zwykłego obowiązku. Często najskuteczniejszą karą jest, jeżeli zuch musi przeprosić kogoś obcego za swoje zachowanie, lub „naprawić” szkodę. Przy okazji uczy się odwagi cywilnej i odpowiedzialności za swoje czyny. Jakakolwiek dodatkowa kara przypominałaby raczej zemstę.

Lepiej zapobiegać niż karać

Często różne problemy biorą się ze wspomnianej na początku nadmiernej ruchliwości. Zuch po prostu nie może usiedzieć na miejscu, musi trzasnąć kogoś w ucho. Jeśli spożytkujemy jego energię jakoś inaczej, zaoszczędzimy sobie bijatyki. Prośba do takiego nadaktywnego o przyniesienie ci długopisu (nawet, jeśli jest ci niepotrzebny), albo powierzenie mu ważnej misji noszenia strzał Robin Hooda odnosi wtedy dobroczynny skutek.

Sygnalizowanie chłopcom, że jesteś w pobliżu i ciągle ich obserwujesz, również pomaga zapobiegać złemu zachowaniu. Krótkie „Wojtek, widziałem to!”, albo choćby pogrożenie palcem spowodują, że zuch zastanowi się się, zanim podejmie jakąś nieczystą akcję.

Ważne jest, aby wszystkich ustalonych zasad dokładnie przestrzegać. KONSEKWENCJA RAZY TYSIĄC, mówi zuchmistrzowska zasada, a dotyczy to nie tylko kar i prewencji, ale wszelkich ustaleń, umów, zakazów i obietnic. Nie możesz zmieniać zdania, nie możesz mieć innego zdania niż reszta kadry – każdą nieścisłość czy zmienność chłopcy wykorzystają.

Pochwały

Przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy. Pochwalenie zucha ma ogromną moc. Chłopcy wszystkim co robią, starają się zyskać uznanie dorosłych – w naszym wypadku druhów. Dlatego pochwała udzielona w odpowiednim momencie jest wielką nagrodą i motywacją do dalszej pracy. Przykładowy schemat: trzy zasady dobrej pochwały, czyli PKO:

  • Prawdziwa – („Super! Widzę, że coraz lepiej grasz w piłkę…”)
  • Konkretna – zuch powinien zobaczyć, że naprawdę jesteśmy zainteresowani i dobrze oceniamy jego wysiłki („…Ten ostatni gol był piękny…”)
  • Otwierająca, czyli zachęcająca do dalszych starań („…Myślę, że niedługo uda ci się zdobyć sprawność piłkarza.”)

Przy pracy z zuchami ważne jest to,

żeby jak najwięcej przebywać razem z chłopcami. Dotyczy to głównie kolonii. Szóstki nie są zastępami harcerskimi, którym daje się swobodę, żeby chłopcy mogli samodzielnie się wykazać. Zuchy ani nie są w stanie być samodzielne, ani też zupełnej samodzielności nie potrzebują. Druh, który jest w pobliżu, ma lepszy kontakt z zuchami, zaprzyjaźnia się z nimi, może w razie potrzeby pomoc, wesprzeć, zmotywować, odpowiedzieć na pytania, opowiedzieć coś ciekawego… Przyboczny, który nieustannie szuka możliwości „schowania się gdzieś przed dziećmi” nie wypełnia dobrze swojej funkcji. O to chodzi, abyśmy stawali się ich starszymi kolegami, którzy przykładem i zachęta pomagają im w dojrzewaniu, zdobywaniu nowych umiejętności i dobrej zabawie.

Dodatkowo, przebywając z nimi, masz możliwość zapobiegania konfliktom, złym zachowaniom, czy nawet sytuacjom niebezpiecznym. Prewencja jest lepsza, niż naprawianie szkód, godzenie skłóconych, przywracanie grupie jedności.

Z drugiej strony nie należy uzależniać chłopców od siebie, zajmować im swoimi pomysłami całego czasu. Powinni być zdolni do zajęcia się sami sobą, do samodzielnego wymyślania zabaw, w które druhowie ewentualnie się włączą.

„Pomóż mi zrobić to samemu”

Oczywiście to o czym napisałem powyżej, nie znaczy, że masz wszystko robić ZA chłopców. Wręcz przeciwnie! To oni muszą się nauczyć. Oczywiście, że szybciej by było, gdyby to druhowie spakowali walizki chłopców na koniec kolonii, a potem wszyscy mogliby pójść wykąpać się w jeziorze, ale nie o to chodzi. Mamy często pokusę, żeby wyręczyć chłopca, który już kilka razy nie może wykonać jakiegoś zadania, a nam się spieszy. Nie należy jej ulegać. Można mu pokazać jakiś element, zdopingować go, ale największy sukces będzie wtedy, kiedy zuch będzie miał poczucie, że sam zrobił coś, co mu dotąd nie wychodziło.

Mam nadzieję, że ten artykuł nieco pomoże ci w początkach twojej pracy przybocznego. Oczywiście sam będziesz mógł stwierdzić, które z podanych trików się sprawdzają, a które nie. Chłopcy są różni, całe gromady znacznie różnią się charakterem, i nie ma jednych reguł. Powodzenia!

(Przy pisaniu artykułu korzystałem z własnych doświadczeń oraz materiałów udostępnionych mi przez pwd. Magdalenę Leczkowską w ramach Kursu Diakonii Wychowawczej Ruchu Światło-Życie archidiecezji Warszawskiej).

 

Henryk Skrzyński HO

 


 

Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

 

Przekazanie zuchów… Wigilia… Ktoś tam chyba pojechał na część obozu… I chyba tyle. – taką najczęściej słyszę odpowiedź wodzów gromad na pytanie, co zrobili w danym roku razem z drużyną harcerzy. Liczba wspólnych akcji w podanym przykładzie nie prezentuje się zbyt okazale. A może nie warto się angażować w nic ponadto?

Po co właściwie współpracować?

Na wstępie chciałbym podkreślić, że gromada zuchów i drużyna harcerzy realizują swoje własne plany pracy, odpowiadające potrzebom rozwojowym ich członków. Mierzą się z problemami we własnym zakresie i realizują program oddzielnie, na własny rachunek. Częstotliwość wspólnych akcji nie powinna zatem przekraczać poziomu niezbędnego do prawidłowego rozwoju środowiska. Niemniej akcje te mają kluczowe znaczenie, o którym czasem zbyt łatwo zapominamy.

Przede wszystkim, gromady zuchów nie są samowystarczalne. W drużynach często zdarza się, że starsi zastępowi powoływani są na funkcje przybocznych, tuż po oddaniu zastępu. Dzięki temu istnieje naturalny przepływ osób w kadrze, a jednostka może funkcjonować dalej. Gromady, wychowując zuchów, zapewniają stały przyrost liczby członków drużyny, lecz nie są w stanie wykreować samoistnie swej kadry. Bez stałego dopływu przybocznych skazane są na upadek. Stawia to zarówno drużynowego harcerzy jak i Wodza gromady przed ważnym zadaniem: odnalezienia i wykreowania kadry zuchowej. Przykłady na jego realizację znajdą się w dalszej części artykułu.

Dobry Wódz dba o wychowanie swoich zuchów, jak i swojej kadry. Nie można zapomnieć, że przyboczni również są członkami gromady, więc także potrzebują wsparcia ze strony instruktora. Przed rozpisaniem z zuchami prób na gwiazdki warto upewnić się, że kadra zdobywa wyższe stopnie. Zbiórki gromady adresowane są do zuchów – przyboczni nie uzyskają na nich zbyt wiele pod kątem własnego rozwoju, zatem należy poświęcić im szczególną uwagę w innych sytuacjach. To jasne, że chłopaki w ich wieku będą szukali “mocniejszych” wrażeń. Organizując wraz z kadrą drużyny harcerzy choćby wyczynową wyprawę możesz zintegrować ich ze sobą, zapewnić dobrą współpracę, a przy tym miło i pożytecznie spędzić czas.

Nie należy zapominać o tym, że zuchy które poznały już paru druhów lub kojarzą drużynę harcerzy z widzenia, dużo łatwiej integrują się w nowym środowisku po przekazaniu. Co więcej, harcerze często stają się dla nich wzorami zaradności i samodzielności, a i oni sami mogą zyskać na pomocy młodszym i słabszym od siebie zuchom.

Zagrożenia dla współpracy

Poza zagrożeniami “typowymi” dla w zasadzie każdej jednostki, przy współpracy z drużyną pojawiają się problemy szczególne. Czasami można spotkać sytuację, w której drużynowy harcerzy nie traktuje Wodza jak równorzędnego partnera, w szczególności gdy Wódz jest młodszy i ma niższy stopień. Nie ma żadnego uzasadnienia dla takiego postępowania i powinno ono zostać jak najszybciej ukrócone. Drużynowi pełnią swą funkcję na tym samym szczeblu, niezależnie od pionu metodycznego, i nie powinni tworzyć wewnętrznej hierarchii między sobą. Wszelkie sprawy powinny być rozstrzygane na zasadzie partnerstwa. Spotkałem się też z opinią, że “przyboczny zuchowy to mniej ważna funkcja niż przyboczny harcerski” i z tego względu mniej korzystne traktowanie go jest uzasadnione. Z tym zdaniem rozprawię się równie szybko – jest ono po prostu błędne. Środowiska pozwalające na tak niesprawiedliwe traktowanie kadr zuchowych same dokładają swoje do ich upadku. Alternatywą jest uznanie wszystkich przybocznych (niezależnie od jednostki!) za członków kadry z równymi prawami. Opcję tę zastosowałem w swoim szczepie, zapobiegła niepotrzebnym sporom i przyniosła wymierne wyniki: 2 nowe gromady zuchów z pełną obsadą kadrową. Obydwie funkcjonują do dziś.

Inną przeszkodą jest sztywny podział na “my – wy” pomiędzy kadrami drużyny i gromady. Wiąże się to pośrednio z poprzednim problemem, a prowadzi do braku integracji i pogłębiających się podziałów. Jeśli przyboczni z drużyny i gromady będą się dobrze znali i staną się przyjaciółmi, to w przyszłości jako drużynowi nie będą mieli problemów z dogadaniem się. Jeśli natomiast kadry będą zupełnie “zamykały się” w swojej pracy, utracą wiele potencjalnych korzyści. “Zgoda buduje, niezgoda rujnuje” – to prawda stara jak świat. Doświadczenie uczy, że prawdziwy rozkwit przeżywają te środowiska, gdzie kadry wspólnie dążą do jak najlepszych efektów w swych jednostkach. Ważne jednak, żeby nie przesadzić w drugą stronę – drużyna/gromada to podstawowe miejsce służby kadr, a drużynowy ma być pierwszym autorytetem. Nadmierne skupienie się na integracji oddala od pracy u podstaw. Należy zatem znaleźć swoisty “złoty środek”.

Przykładowe formy współpracy:

  • Wspólna wyprawa kadr (piesza/rowerowa/konna – dowolna!)
  • Pomoc kadrze drużyny na obozie
  • Zaproszenie zastępowego/zastępu harcerzy na 1 zbiórkę gromady
  • Festiwal z ogniskiem i kiełbaskami
  • Wycieczka z gromadą do lasu z odwiedzinami u biwakujących harcerzy
  • Organizacja wspólnych manewrów z mieszanymi patrolami (uwaga: zadania należy dobrze przemyśleć)
  • Uroczyste przekazanie zuchów do harcerzy
  • Zbiórki okolicznościowe
  • Uczestnictwo kadry gromady w zbiórce ZZ-tu drużyny
  • Wspólny wyjazd na zimowisko
  • Wspólna kapituła HO/HR

Na koniec pragnę zaznaczyć, że formy, które okazały się sukcesem w jednych środowiskach, w innych mogą nie przynieść zamierzonego rezultatu. Więcej w tym artykule nie wymienię, lecz jestem pewien, że pomysłów będzie tak wiele, jak wielu jest drużynowych. Warto je rozważyć pamiętając, że najlepsze wyniki osiąga się wspólną, zgodną pracą. Wodzowie, dobrej współpracy!

 

phm. Michał Rozbiewski HR

Były drużynowy 123 Warszawskiej Gromady Zuchów “Podróżnicy z Prastarego Lasu”
Komendant Szczepu 123 WDHiGZ

 


 

Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

“Każdy młody człowiek wcześniej czy później dokonuje zdumiewającego odkrycia, że także rodzice mają niekiedy rację.”

André Malraux

Prowadzenie własnej jednostki wymaga od Wodza zaangażowania w wielu sferach (np. załatwianie sali, organizowanie kolonii, prowadzenie zbiórek, prowadzenie finansów gromady itp.). Natłok spraw może spowodować, że część z nich wyglądać będzie na niemożliwe do rozwiązania. Właśnie wtedy z pomocą mogą przyjść rodzice – często najbardziej niedoceniani sojusznicy gromady.

Dlaczego współpraca jest istotna?

Dobre relacje z rodzicami mogą przynieść wymierne korzyści, zarówno w sferze wychowawczej, jak i organizacyjnej. Przede wszystkim to właśnie oni podejmują decyzje dotyczące uczestnictwa ich dzieci w zbiórkach, wyjazdach itp. Na nic się zda świetnie przygotowany plan biwaku, jeśli rodzic będzie miał wątpliwości co do bezpieczeństwa swej pociechy. Stąd najistotniejszą kwestią dla drużynowego w stosunku do rodziców powinno być wzbudzenie zaufania.

Kolejny aspekt – nikt nie zna zuchów lepiej niż ich rodzice. Mają oni świadomość ich zainteresowań, słabości, problemów i obaw. Mogą stanowić bezcenne źródło informacji o dziecku, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej będzie można osiągać cele wychowawcze. Często zdarza się, że rodzice sami pytają o postawę swych dzieci, uczulają na ich specyficzne zachowania. Taka rozmowa jest świetną okazją na zaangażowanie rodzica w zuchowy rozwój swej pociechy (np. konsultacja z rodzicem przy układaniu próby na gwiazdkę, powierzenie rodzicowi potwierdzenia realizacji zadania). Dzięki temu możemy otrzymać wsparcie w swej pracy, a jednocześnie wiele zyskać w ich oczach.

Rodzice mogą także stanowić nieocenioną pomoc w organizacji różnorakich przedsięwzięć. Wspólnie dysponują szeroką bazą kontaktów w wielu branżach, dzięki czemu łatwiej będzie przeprowadzić akcję naszej gromady. Być może tata Pawła prowadzi firmę transportową i jest w stanie przewieźć Was na kolonię w promocyjnej cenie? A może mama Dawida jest nauczycielem chemii i chętnie przygotuje ciekawe doświadczenia na zbiórkę ze sprawnością “doświadczalski”? Możliwości jest naprawdę wiele, a każda wspólna akcja wzmacnia więź rodziców z gromadą.

Jak działać?

Aby nasza relacja z rodzicami układała się pozytywnie należy wpierw rozważyć, czego oczekuje rodzic, zapisując swoje dziecko do gromady. Najczęściej chciałby on, by jego dziecko dobrze się bawiło, spędzało swój wolny czas w ciekawej formie, najlepiej z daleka od komputera. Często pojawia się także sentyment do własnych, harcerskich wspomnień z dawnych lat. Istotny jest również aspekt finansowy – harcerstwo za stosunkowo niską cenę (w porównaniu do np. zajęć pozalekcyjnych) oferuje zbiórki i wyjazdy pełne przygód, zapewniając bezpieczeństwo i opiekę. Spełnienie powyższego minimum nie jest wybitnie trudne, lecz do naszego zdania o zbiórkach należy przekonać rodziców. Na ich decyzję podstawowy wpływ będą miały osobista prezencja drużynowego i informacje jakich udzieli. Najistotniejsze w tej kwestii jest pierwsze wrażenie, dlatego przy pierwszym spotkaniu z rodzicami warto dobrze się przygotować i przemyśleć odpowiedzi na możliwe pytania.

Kolejną sprawą jest kontakt z rodzicami w ciągu roku. Warto zebrać maile/numery do wszystkich rodziców i ustalić stałą formę przekazywania informacji (polecam dopisać rubrykę “e-mail” do zgód na przynależność dziecka), a następnie konsekwentnie się jej trzymać. O wszelkich wyjazdach i poważniejszych zmianach powinniśmy informować z dużym wyprzedzeniem, by dać rodzicom czas na odpowiednie ułożenie planów (np. szybko przesłany termin kolonii pozytywnie wpływa na liczbę uczestników). Ważne, by przekazywane informacje były konkretne i wyczerpujące. W ten sposób kreujecie jasny obraz sytuacji, budujecie swoją pozycję poważnego partnera i unikacie wielu niekoniecznie potrzebnych pytań. Dobrym pomysłem są także zebrania z rodzicami czy ulotki informacyjne – w wielu przypadkach rodzice odbierają swoje dzieci po zbiórce, dzięki czemu można niemal od razu wyjaśnić wszelkie wątpliwości.

Kończąc to wprowadzenie chciałbym delikatnie przestrzec przed traktowaniem rodziców jako swego rodzaju “usługodawców” – jest to bardzo krzywdzące podejście.  Form współpracy jest całe mnóstwo, a dorośli też mogą się świetnie bawić razem z nami (np. piknik z rodzicami połączony z grami rodzinnymi). Zadowoleni rodzice są w stanie znacznie odciążyć drużynowego w wykonywaniu jego obowiązków i znaleźć rozwiązanie w niemal każdej sytuacji.

 

phm. Michał Rozbiewski HR

Były drużynowy 123 Warszawskiej Gromady Zuchów “Podróżnicy z Prastarego Lasu”
Komendant Szczepu 123 WDHiGZ

 

 


Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Na koniec jak i w trakcie każdej zbiórki lub dnia kolonijnego, w celu rozwiązania konfliktu w gromadzie albo fabularnego problemu oraz podsumowania dnia lub zbiórki – zbiera się zuchy w Krąg Rady (KR).

Poniżej plan KR stosowany najczęściej przez gromadę Wilcząt na koloniach zuchowych.

Plan Kręgu

  1. Modlitwa (po kręgu zuchy prawdopodobnie będą już zmęczone lub będą miały za dużo nazbieranej energii spowodowanej zbyt długim siedzeniem – a modlitwa to najważniejszy element KR)
  2. Sprawy bieżące fabuły (rozwiązujemy problemy, wydajemy sądy nad uwięzionymi złoczyńcami, decydujemy gdzie dalej skierujemy swoje kroki etc.)
  3. Sprawy bieżące gromady (jak się podobał dzień, zbiórka, rozwiązujemy konlflikty w gromadzie)
  4. Inne sprawy: głosowanie (opcjonalnie, jawne lub ukryte, jeżeli jest nad czym głosować), rozdanie sprawności, obrzędowe. (opcjonalnie, jeżeli w gromadzie zwykło się obrzędowo rozdawać sprawności w trakcie KR), punktacja etc.
  5. Kręgi rady szóstek (opcjonalne, patrz niżej).

Rozpoczęcie KR

Krąg Rady rozpoczyna i kończy się obrzędowym hasłem. Przykładowo, w gromadzie „Wilcząt” na początek wódz może powiedzieć: „Wilczęce ślady”, a zuchy odpowiedzieć: „Zmierzają do Kręgu Rady”, natomiast w gromadzie „Wędrowne Bizony”: „Bizonie kopyta – Krąg Rady je wita”. Na koniec KR również powinno nastąpić obrzędowe pożegnanie, przykładowo wilk alfa krzyczy: „Hartujmy!”, a zuchy odpowiadają: „Pazury i kły!”. Nie pamiętam, jak Bizony kończą swój KR. Prawdopodobnie swoim pasującym do każdej sytuacji rykiem bizona: „Yyyy!”.

Można oczywiście, co wiele gromad niestety robi, zacząć KR uniwersalnym okrzykiem sprzed wieku: „Wszystkie spory, wszystkie zwady – załatwiamy w Kręgu Rady”. Jest to jednak okrzyk mało obrzędowy – pasuje do każdej gromady, a przecież w obrzędowości gromad chodzi przede wszystkim o to, aby jak najbardziej się wyróżniać, aby stworzyć jedną, zwartą grupę chłopaków, których łączą wspólne obrzędy i tajemnice znane tylko im.

Po haśle rozpoczynającym KR, przy dobrej obrzędowości gromady, zuchy powinny automatycznie się uciszyć i powoli zbierać w coś przypominającego krąg. Z małą pomocy komendy i po krótkim uciszającym syku można oraz wyrównaniu kręgu można zacząć przemowę.

Laska Głosu

Na KR najważniejszym przedmiotem jest Laska Głosu. Jest to obrzędowy przedmiot, często bezpośrednio związany z legendą gromady. W „Wilczętach” jest to poroże pierwszego upolowanego przez watahę daniela, którego potem jednak puściliśmy wolno, a w „Bizonach” – róg, który ułamał się, gdy jeden z bizonów odkręcał nim śrubkę od torów kolejowych (można na nim dąć, aby zwołać zuchy na KR). W gromadzie np. Dzielnych Rycerzy mógłby to być hełm, któego historia związana jest z historią gromady.

Tylko ten, kto trzyma Laskę Głosu w ręku, lub ma, w przypadku hełmu, założoną ją na głowie – może mówić. Jedynym wyjątkiem jest wódz, który ma prawo głosu w każdej sytuacji (to jest znaczne ułatwienie, można przedyskutować tę kwestię z gromadą na KR lub z góry zadecydować – dzięki temu wódz nie musi ciągle biegać po kręgu i prosić o Laskę Głosu celem udzielenia odpowiedzi na pytania zuchów, może bezpośrednio i szybko udzielić odpowiedzi, skraca to czas trwania KR).

Funkcje KR:

Podstawowym celem stosowania KR w gromadzie jest “zbudowanie postawy społecznej i demokratycznej” wśród zuchów. Podczas KR kończącego dzień czy zbiórkę każdy zuch musi mieć możliwość wypowiedzi na temat tego, co mu się najbardziej podobało w ciągu dnia, a co można by jeszcze poprawić. Na kręgu rozwiązuje się spory, dyskutuje z zuchami na temat gawędy, omawia przeprowadzony przez zuchy zwiad, ocenia i omawia majsterkę, teatr, podsumowuje grę i to, jak zuchy się podczas niej zachowywały. Podejmuje się na nim wspólne decyzje związane zarówno z fabułą (np. gdzie dalej iść, czy się rozdzielamy, czy pomóc rozbitkom czy zostawić ich na pastwę losu), jak i z funkcjonowaniem gromady (rozwiązywanie konfliktów, omawianie porządków etc).

KR jest formą pracy statyczną – niestety, im więcej zuchów w gromadzie, tym bardziej się KR przeciąga, tym dłużej zuchy muszą siedzieć spokojnie, tym więcej energii się w nich zaczyna gromadzić – co skutkuje niesubordynacją, nierespektowaniem laski głosu oraz generalnym hałasem i bieganiem.

Krąg rady powinien trwać maksymalnie 15-20 minut – po tak długim czasie siedzenia zwyczajnie nie ogarniesz zuchów.

Gdy zuchów jest dużo i kręgi się przedłużają, można stosować tzw. obrzędową Listę Spraw, na którą zuchy z góry wpisują tematy do poruszenia w czasie dyskusji, wódz czyta je na KR i odpowiada, dyskutuje – ale już nie można zadać dodatkowych pytań w czasie KR.

Samo wręczenie chusty, przyjęcie do gromady, przyznanie następnej gwiazdki i inne Wielkie Obrzędy również powinny odbywać się na KR. To miejsce sławy i chwały.

KR można również zwołać w celu pożegnania zuchów obrzędowymi piosenkami na zakończenie zbiórki czy biwaku – w końcu powinien to być najłatwiejszy sposób na zebranie zuchy w jednym miejscu i uciszenie ich.

Krąg Parady

Krąg Parady jest to uroczysty krąg, można go stosować jako zamiennik Kręgu Rady podczas wspomnianych już Wielkich Obrzędów – zuch stoi, nie siedzi, wyprostowany, z rękoma splecionymi na piersi. Ten krąg należy stosować rzadziej, można go stosować właśnie w celu dodatkowego podkreślenia wagi odbywającego się właśnie obrzędu. Można wprowadzić do niego inne zasady niż w zwykłym KR – np. że w Kręgu Parady tylko i wyłącznie wódz ma prawo głosu, zuchy muszą wytrzymać i go słuchać.

 

Kręgi rady szóstek

Można również pomyśleć i porobić eksperymenty w gromadzie z np. wprowadzeniem dodatkowych obrzędowych kręgów rady szóstek zuchów – zwołuje je szóstkowy i np. z pomocą druha z komendy omawia ze swoją szóstką różne problemy lub nadaje wewnątrz szóstki specjalne, obrzędowe odznaczenia na czas cyklu/kolonii. Przykładowo na kolonii zuchy są rycerzami, w ramach majsterki wykonały drewniane miecze lub są plemieniem Indian i jako dekoracje głowy stosują orle pióra. Na kręgach rady szóstek zuchy w szósce sobie nawzajem przyznają pióra związane z np. Prawem Zucha – za odwagę, przyjaźń, pomoc, odpowiedzialność i inne  etc. Lub runy, które następnie mogą wypalić na drewnianych mieczach z pomocą komendy.

Można ten obrzęd oczywiście zastosować również na KR całej gromady, gdzie zuchy mogą przyznać innym zuchom w dyskusji określoną liczbę piór/run – ale wtedy KR znacznie się przedłuży.

 

A co się dzieje, gdy w gromadzie nie ma dyscypliny, gdy zuchy nie szanują siebie nawzajem, lekceważą Laskę Głosu i memłają językami na prawo i lewo, zagłuszając słowa wodza? Posłuchajcie…

Była mroźna noc. Kapitan z trudem powstrzymał się od kichnięcia. Na nosach swoich żołnierzy zobaczył długie sople lodu, zwisające aż do ziemi. [Wódz rozgrzewa ramiona, drży z zimna, pokazuje, jak długie są sople lodu, powstrzymuje się od kichnięcia.] „Nadeszła Zima” – pomyślał, zerkając jeszcze raz na ślady. Cień był tu niedawno, musiał ukryć się gdzieś na grani. Gdyby nie lamy, wykupione od bacy dwa dni temu, nigdy by go nie dogonili. Może nie wyglądały na specjalnie inteligentne, bywały nieposłuszne i non stop się śliniły, ale za to były bardzo wytrzymałe. Krótkim gestem ręki rozkazał żołnierzom, aby dosiedli lam i sformowali dwuszereg. Następnym gestem nakazał wymarsz. [Wódz używa gestów wykorzystywanych w obrzędowej musztrze gromady.]

Chcąc wspiąć się na grań, drużyna musiała przebrnąć przez gęsty las ośnieżonych kikutów drzew wypalonych przez kwaśne deszcze. [Wódz może opowiedzieć trochę o kwaśnych deszczach, zapytać  zuchów, co o nich wiedzą.] Nagle wyszli na otwartą przestrzeń.

– To jezioro! – krzyknął Kapitan, uniesieniem ręki nakazując zatrzymanie się. Ale było już za późno. Pierwsze lamy, nie trzymające szyku i wychodzące przed szereg, zstąpiły na lód, który z hukiem załamał się pod nimi.

Lamy nie ogarniały. Ze strachu wywaliły swoje długie języki na wierzch, plując na lewo i prawo. Część zaczęła głośno rżeć i tupać, niektórym języki przymarzły do lodu, co wzbudziło wśród stada jeszcze większą panikę i harmider. Kilku żołnierzy pospadało z siodeł pod kopyta, z hukiem waląc zbroją o ziemię. [Opowieść nabiera tempa, wódz pokazuje, jak długie języki miały lamy, szybciej krąży wokół ogniska/świecy.] Kapitan uniósł rękę i zacisnął pięść, z nadzieją, że uda mu się zebrać drużynę wokół siebie.

– Ducz! – krzyknął i skupił się, aby wśród zamieci usłyszeć odzew lam i żołnierzy: “Mal!”. Był to pradawny okrzyk wojowników, wzywający armię do zachowania całkowitej ciszy i oczekiwania na rozkazy. Niestety lamy zupełnie go olały, część z nich z powodu języków przyklejonych do lodu nie była w stanie nic odpowiedzieć.

– Chcę powiedzieć kilka słów! – zirytowany ponowił próbę. – Szum! – krzyknął nagle, z przerażeniem patrząc w górę.

– Yyyyiuwqy!!! – odpowiedziało stado.

Coś trzasnęło. Lawina zaczął nabierać tempa.

 

phm. Maciej Tomkowiak HR

były wódz „Wilcząt”, prawdopodobnie  referent zuchowy

 


Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Wydział Zuchowy OH-y ZHR przygotowuje podręcznik zuchowania dla przybocznych i drużynowych oraz kandydatów na nich.
Planujemy zrobić go najpierw w formie internetowej bazy wiedzy dostępnej – właśnie tutaj, a następnie wydać w wersji papierowej.

Jeśli ktoś z Was – Zuchmistrzów – jest chętny do udziału, niech sprawdzi jaki temat go interesuje (https://goo.gl/gMGtXT) i napisze do koordynatora.

Jeśli macie problemy z pisaniem, to się nie przejmujcie – możecie zaproponować tylko szkic tematu, chętnie go wykorzystamy.
Jeśli umiecie rysować, to też nas wspomóżcie swymi umiejętnościami i prześlijcie obrazki związane z zuchami i zuchmistrzami.
Pytania kierujcie bezpośrednio do koordynatora projektu: druhredaktor-małpeczka-zuchopedia.pl