Gawędy

Zuchy ogromnie lubią gawędy – opowiadania. Można nawet powiedzieć, że czasami przepadają za niemi. Trzeba tylko dobrze i ciekawie opowiadać.

Aleksander Kamiński, Książka Wodza Zuchów

 

Gawęda to opowiadanie mające na celu wywołanie u słuchaczy określonej reakcji. Jest jedną z form pracy oraz jednym z elementów dobrej zbiórki, więc powinna się pojawić – w różnych formach – na każdej zbiórce. Dlaczego gawęda powinna być co tydzień? Przecież nie zawsze stosujemy wszystkie formy – gdybyś na każdej zbiórce robił z zuchami teatrzyk, to po miesiącu uciekałyby w panice na samo hasło “scenka” – a jednak gawęda ma być za każdym razem. Dlaczego?

Zuchy ogromnie lubią gawędy – ten cytat jest trafny, ale w mojej ocenie nie odzwierciedla całej “mocy” gawędy. Zwrócę się teraz bezpośrednio do Ciebie, bo jestem przekonany, że choć w niewielkiej części będę mówił o Tobie. Przypomnij sobie czasy wczesnego dzieciństwa. Na pewno mama, babcia lub inna bliska osoba czytała i opowiadała Ci bajki. Nie wierzę, że nie uwielbiałeś ich słuchać – ciekawiła Cię każda historia, nawet opowiedziana po raz kolejny. Jak byłeś troszkę starszy, to zacząłeś oglądać bajki i czytać książki – byłeś nimi zafascynowany, mogłeś godzinami patrzeć w telewizor lub nie byłeś w stanie oderwać się od książki – opowieści Cię pochłaniały. Pewnie w zeszłym tygodniu – jeśli nie jesteś akurat na obozie – oglądałeś jakiś serial lub grałeś na konsoli czy komputerze – i znowu: obserwowałeś, ba! uczestniczyłeś w jakiejś historii. Skoro poznawanie i życie opowiadaniami nie znudziło Ci się od wczesnego dzieciństwa, to pomyśl jak mocno oddziałują one na ośmio- czy dziesięciolatków!

Właśnie dlatego warto gawędzić – gawęda jest najlepszą formą na przekazanie jakiejś postawy czy wskazanie jakiejś drogi w życiu – nawet jeśli będzie to tylko (a może aż?) nauczenie zuchów, że należy wyrzucać śmieci.

Przygotowanie gawędy

Zawsze przygotowuj gawędę wcześniej, rozpisz sobie jej plan (nie treść, ale poszczególne zagadnienia). Następnie potrenuj – przed kimś lub przed lustrem. I błagam, nie wymyślaj jej pięć minut przed zbiórką, albo wręcz podczas obrzędowego rozpoczęcia. Pomyśl o gawędzie parę dni wcześniej, chociażby w drodze ze szkoły czy podczas kąpieli.

Jak gawędzić?

Gawęda powinna trwać 3-5 minut – jeśli będzie krótsza, to zuchy nawet nie zauważą, że się zaczęła (pewnie jeszcze będą kończyć przepychanki towarzyszące siadaniu w kręgu); nie może być też dłuższa bo albo zasną, albo zaczną rozrabiać z nudów. Gawęda musi być jednowątkowa: jeśli opowiadasz o jakimś zdarzeniu lub postawie, zacznij i skończ mówić właśnie o tym, nie pływaj po tematach. Istotne jest utrzymywanie kontaktu wzrokowego z zuchami, bowiem dzięki temu będą czuli, że mówisz właśnie do nich (nawet jak będziesz patrzył na każdego zucha przez dwie-trzy sekundy i przenosił spojrzenie na kolejnego) – zauważyłeś, że jak robi to nauczyciel lub wykładowca, to zaczynasz go uważniej słuchać i wydaje Ci się, że głupio będzie spuścić wzrok? Zuchy też zaczynają Cię słuchać, kiedy na nich patrzysz. Choć oczywiście gawęda może być tak ciekawa, że ten zabieg będzie zbędny. Oprócz patrzenia na słuchaczy gestykuluj, moduluj głos, intonuj wyrazy – to też przyciągnie uwagę zuchów. Pamiętaj również, żeby sensownie poruszać się wokół lub w kręgu – to znaczy chodź wtedy, kiedy bohater chodzi, biegaj i skacz, gdy dzieje się coś szybkiego, intensywnego, ale siedź lub stój, gdy historia jest spokojna. Pokazuj to, co robi bohater: jedz, pij, śpij, pływaj.

Gawęda powinna mieć wyraźnie przesłanie, niekoniecznie musi być wyrażone expressis verbis, ale powinno ono wybrzmieć. Zrozumiałeś? Użyłem łacińskiego wyrażenia, które – mam nadzieję – wygląda mądrze. Ale czy to jest słowo, którego użyję w rozmowie z dziewięciolatkiem? Mogłem napisać po polsku, że przesłanie nie musi być wypowiedziane wprost – wtedy zrozumiałby mnie każdy zuch. Musisz pilnować słownictwa; na sto procent Twój słownik jest obszerniejszy niż słownik zucha, a mówiąc do dzieci powinieneś korzystać z ich słownika.

Złe praktyki gawędziarskie

Nie mów nigdy gawędy ideowej. Kiedy chcesz przekazać zuchom jakąś postawę, to opowiadaj o ludziach, którzy czynami wprowadzali daną postawę w życie, mów o ich problemach i dokonaniach. Zuchy raczej nie rozumują abstrakcyjnie, dlatego warto sprowadzać wartości do zachowań.

Nie mów o tym, że ważna jest miłość do ojczyzny, bowiem ojczyzna to wielka wartość. Zuchy tego nie zrozumieją, bo ojczyzna nie jest czymś, co mogą sobie wyobrazić (właśnie, a czy Ty potrafisz wyobrazić sobie ojczyznę?). Opowiedz o Malrukaku, który musiał dobrze się uczyć, żeby zostać inżynierem i zbudować wspaniałe igloo na szpital w swojej wiosce na Grenlandii.

Już o tym pisałem, ale powtórzę, ponieważ jest to istotna sprawa: nie patrz w dół, na swoje stopy, bo jeśli będziesz unikał kontaktu ze słuchaczami, to szybciej przestaną się interesować gawędą. Tak samo ma się sprawa z brakiem intonacji i ekspresji. Przecież nie chcesz ich zanudzić na śmierć. Prawda?

Formy zamienne

Nie zawsze musisz posadzić zuchy w kręgu i snuć opowieści. Zamiast tego możesz zastosować wiele różnych form zamiennych, takich jak dialog, dyskusja, spotkanie z gościem, czytanie książki, oglądanie filmu czy animacji, słuchanie audiobooka czy słuchowiska. Formę należy dostosować do możliwości, okoliczności i uczestników. Dostosowanie formy jest szalenie istotne właśnie w przypadku zuchów. O ile spotkanie z kombatantem z Szarych Szeregów będzie dla wędrowników czy nieco starszych harcerzy niesamowicie ciekawym wydarzeniem, to zucha czy młodego harcerza takie spotkanie może znudzić. Ale nie dlatego, że go nie zainteresuje – po prostu starsi ludzie mają inny sposób wysławiania się, mówią nieco wolniej i skupiają się na szczegółach, a zuch chce krótkiej gawędy z wyraźną ekspresją. Choć spotkałem kombatantów, którzy zaciekawiali słuchaczy niezależnie od wieku tychże.

Gawęda może mieć również postać gawędy sytuacyjnej, którą mówimy w razie potrzeby, na przykład kiedy zuchy się pokłócą czy zrobią coś, czego nie powinny zrobić.

Skąd brać pomysły na gawędy?

Zewsząd. Z książek, Internetu, telewizji, kina, publikacji IPN, gier komputerowych, zajęć szkolnych. Temat powinien cię interesować, bowiem widać, kiedy mówisz o czymś z pasją, a kiedy o czymś, co cię w ogóle nie interesuje. Tematy zbieraj systematycznie, zapisuj je w jakimś notatniczku czy na telefonie, kiedy tylko wpadną ci do głowy. Bardzo polecam używanie prostych aplikacji do notowania, najlepiej z obsługą tagów. Zrób tag “gawędy” i zapisuj pod nim wszystkie pomysły, które przychodzą Ci do głowy.

Przykładowy proces przygotowywania gawędy

Na potrzeby niniejszego artykułu postawiłem sobie za cel przygotowanie gawędy o jakiejś uniwersalnej wartości (traktowanie innych z szacunkiem) w tematyce narzuconej mi przez rozmówcę (wybrał ciało człowieka) i z wystąpieniem Mistrza Yody (bo tak). Oczywiście gdybym robił tę gawędę na zbiórkę, to dobrałbym inny temat i fabułę – w poniższym przykładzie chodzi o pokazanie, żę da się powiedzieć o wszystkim w każdej obrzędowości.

Zobacz, jak powinien wyglądać proces przygotowywania gawędy. Ale pamiętaj, że schemat wcale nie musi pasować do każdej sytuacji – możesz zrobić coś zupełnie inaczej – w końcu jesteś zuchmistrzem!

 

Przykładowy plan gawędy

  1. Tony Kichalik mieszka z rodzicami na statku na Atlantyku.
  2. Tata jest naukowcem-inżynierem, a mama biologiem morskim. Lekcje na statku.
  3. Mama zachorowała. Choroba jest nieznana.
  4. Tata zmniejsza Tonego, żeby mógł pokonać bakterię.
  5. Tony dostaje się do organizmu mamy.
  6. Poszukiwanie pomocy.
  7. Poznanie wątroby i nerek.
  8. Nikt nie umie pokonać bakterii.
  9. Brak nadziei i załamanie.
  10. Spotkanie szpiku, który wygląda na niespełna rozumu.
  11. Szpik produkuje makrofagi.
  12. Makrofagi pokonują bakterię.
  13. Tony dziękuje.
  14. Mama uratowana.

Przykładowa gawęda [3 minuty i 14 sekund]

Na statku pływającym po wielkim oceanie Atlantyku [rozłóż ręce i intonuj “wieeelkim”] żył Tony Kichalik. Tony miał 8 lat i pływał po morzach i oceanach wraz z mamą, która była biologiem morskim oraz tatą, który był naukowcem-inżynierem. Życie Tonego było bardzo ciekawe, ponieważ każdego dnia po lekcjach – bo musicie wiedzieć, że uczyli go rodzice-naukowcy i codziennie miał 7 godzin zajęć [zmień nieco ton na wtrącenie, żeby je podkreślić] – mógł łowić ryby i podziwiać falujące morze.

Pewnego dnia mama Tonego zachorowała. Leżała w łóżku z wielką gorączką i fioletową wysypką, a żadne leki nie potrafiły jej pomóc. Tata głowił się nad książkami medycznymi, ale nigdzie nie mógł znaleźć takich objawów. W końcu zrezygnowanym głosem powiedział do syna:
– Tony, ta choroba jest nieznana medycynie [zrezygnowany głos]. Naszą jedyną nadzieją jest zmniejszenie ciebie moim promieniem zmniejszającym i wstrzyknięcie do wnętrza mamy. Może uda ci się porozumieć z jej organizmem i ją uratować.
Tony wiedział, że tylko on może pomóc, bowiem tata musi operować promieniem. Dlatego zgodził się, mimo wielkiego strachu.

Tata ustawił Tonego w odpowiednim miejscu i włączył promień [zrób bzyyt]. Tony zaczął się zmniejszać [kucnij w niezbyt szybkim tempie] i następnie – już malutki – został wstrzyknięty strzykawką do żyły mamy.
Przez wiele sekund płynął, aż trafił do wątroby – z lekcji wiedział, że wątroba umie wyczyścić organizm ze złych substancji.

-Wątrobo! Moja mama jest bardzo chora, bo zaatakowała ją nieznana bakteria. Czy możesz jej pomóc?
– Nie. Nie znam się na bakteriach – odpowiedziała wątroba [grubym głosem] – Zapytaj nerek, one też się znają na czyszczeniu.
Tony zszedł nieco w dół i napotkał dwie nerki, które wyglądały jak wielkie czerwone fasolki.
– Nerki, czy umiecie pokonać bakterię?
– Nie, ale może pomoże ci szpik, on umie stworzyć makrofagi – odpowiedziały [cienkim głosem]

Tony usiadł zrezygnowany [usiądź]
– Mmm, co tu robisz ty? Mmm, pomocy szukasz tu? – usłyszał za plecami
Tony odwrócił się [odwróć się] i zobaczył żółto-czerwone stworzenie wyglądające trochę jak gąbka.
– Tak, moja mama jest chora, ale ty mi raczej nie pomożesz – odpowiedział zrezygnowany i znowu odwrócił głowę [odwróć się o 180 stopni]
– Mmm, czemu sądzisz tak? Pomóc mogę, umiem dużo! Dużo umiem!
– Mówisz jak wariat! Nie pomożesz mi, bo szukam kogoś innego, kogoś kto potrafi pokonać bakterię.
– Mmm, bakterię powiadasz, pokonać umie? Skąd wiesz, że to nie ja?
– Bo to wielki wojownik, który umie wyprodukować makrofagi!
– Mmm, szpiku szukasz, taaak. Szpik to ja.
Tony szybko podniósł głowę [odwróć się i podnieś głowę] i zobaczył, że stworzenie zaczęło wypuszczać małe białe stworzenia, które ruszyły pokonać bakterię! Po chwili Tony usłyszał jęk umierającej bakterii. Mama była uratowana!
– Dziękuję! – powiedział – nigdy ci tego nie zapomnę!

Tony pożegnał się ze szpikiem i wyskoczył na świat przez nos mamy.
Wieczorem, po całym zdarzeniu, gdy leżał w łóżku [leż] pomyślał sobie [powiedz to szeptem]:
– Gdybym zignorował szpik dlatego, że dziwnie mówił, moja mama by nie wyzdrowiała. Muszę pamiętać, że każdy jest inny i nie można go uważać za dziwaka tylko dlatego, że jest inny niż ja.

 

phm. Jakub Borkowski ekswódz 8 SGZ Rycerze Iskry

 


 

Nie zgadzasz się z opinią autora? Chcesz uzupełnić artykuł? Nie pasuje Ci styl? Znalazłeś literówki? A może wszystko jest perfekcyjnie?

Daj nam znać w komentarzach (Google, Facebook, WordPress) i zostań współautorem podręcznika!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz